Witamy w Nowej Rudzie

Nowa Ruda TVPierwsza Telewizja Internetowa Pogoda w Nowej Rudzie Pogoda w Polsce

     

DEKADA NA URZĘDZIE PDF Drukuj Email
Wpisany przez Krzysztof Czajka   
Środa, 21 Listopad 2012 13:45

winietka na neta10 listopada 2002 roku Tomasz Kiliński został burmistrzem miasta Nowa Ruda w pierwszych bezpośrednich wyborach. Po 4 latach - 26 listopada 2006 roku - uzyskał reelekcję. Podobnie było przed dwoma laty - 21 listopada 2010 roku, gdy po raz trzeci mieszkańcy Nowej Rudy obdarzyli go swoim zaufaniem. O 10 latach urzędowania z burmistrzem Tomaszem Kilińskim rozmawia Wojciech Grzybowski

- Jak to się stało, że ówczesny prokurent i zastępca dyrektora Thorn Lighting ZPAS Manufacturing Poland z Przygórza, zdecydował się na start w pierwszych bezpośrednich wyborach na burmistrza Nowej Rudy?


- Jeśli sięgnąć pamięcią do tamtych wydarzeń, wiele okoliczności złożyło się na to, że zdecydowałem się na kandydowanie. Przede wszystkim było to pragnienie większego uczestnictwa w życiu mojego rodzinnego miasta i współdecydowania o jego losach, kierunkach i formule zmian, które miały się dokonać z udziałem społeczności lokalnej. Wybór burmistrza w bezpośrednich wyborach, stworzył z jednej strony możliwość prezentacji i uzyskania poparcia mieszkańców dla pewnej koncepcji rozwoju miasta, z drugiej skuteczną realizację celów zaakceptowanych przez wyborców. Sam pomysł kandydowania pojawił się oddolnie, samorzutnie i wypływał z potrzeb oraz oczekiwań wielu osób z różnych kręgów. Te widziały szansę na pojawienie się nowej jakości w podejściu do rozwiązywania trudnych problemów, z którymi miasto się wówczas borykało. Podjąłem to wyzwanie.

 - Jak z perspektywy czasu ocenia Pan pierwsze lata swojego urzędowania?


- Pierwsza kadencja była okresem porządkowania wielu spraw i rozwiązywania problemów, które narosły w przeszłości. Duża sfera działalności miasta wymagała znalezienia takich rozwiązań, które pozwoliłyby na podejmowanie skutecznych działań w przyszłości. Stały przed nami wezwania dotyczące bezpośredniej poprawy życia mieszkańców przez stworzenie warunków sprzyjających rozwojowi miasta w następnych latach. Był to czas przygotowywania wielu projektów. Największym była budowa kanalizacji i wodociągów praktycznie na terenie całego miasta, a szczególnie Drogosławia. Wtedy pojawili się w Nowej Rudzie pierwsi inwestorzy z zewnątrz, którzy uruchomili tutaj swoje zakłady pracy, dając ludziom zatrudnienie. Rozpoczęliśmy sukcesywne remonty w szkołach, a później w obiektach kultury, remontowane były także drogi. Przyszedł również czas na realizację większych inwestycji takich jak Noworudzki Park Przemysłowy.

DSC 2100

- Podczas kampanii wyborczej w 2006 roku dziękował Pan mieszkańcom za duże wsparcie i zrozumienie wobec przemian, które dokonywały się wówczas w mieście. Noworudzianie zauważyli, że obok inwestycji, pojawiło się perspektywiczne myślenie. Nastąpił swego rodzaju przełom. Wyrazem tego był reelekcja na kolejne 4 lata. Jakie inwestycje udało się zrealizować po 2006 roku?


- To ogrom zadań, które przeprowadziliśmy i jeszcze kontynuujemy w mieście i jego otoczeniu. Przystąpiliśmy do projektu modernizacji i termomodernizacji miasta, dokończenia budowy obiektów sportowych w Słupcu. Tereny pokopalniane są sukcesywnie przekształcane w strefę przedsiębiorczości, realizowana jest obwodnica miasta. Rozpoczął się wreszcie remont zabytkowych budynków. Przypomnę, że przy wydatnym udziale miasta wspieraliśmy realizację remontu koryta Włodzicy. Wszystkie te inwestycje są przełomowe i nie do przecenienia. Będą one procentować na przyszłość.

 

- W 2007 roku pojawiły się zapowiedzi rewitalizacji centrum miasta i dwóch projektów zagospodarowania Gór Świętej Anny i Góry Wszystkich Świętych. Jeśli uznać, że po 5 latach od tamtej deklaracji rewitalizacja miasta, a właściwie rynku i jego okolic została przeprowadzona, to projekty turystyczne pozostają wciąż w sferze planów, dlaczego?


- Projekt rewitalizacji zabytkowej części Nowej Rudy możliwy był w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego, z którego pozyskaliśmy dla miasta duże fundusze europejskie, angażując własne środki wygospodarowane w budżecie. Mówimy tu o przebudowie rynku, powstaniu nowego parkingu, remontach 26 zabytkowych kamienic w centrum. To wszystko jest już faktem. Natomiast jeśli chodzi o zagospodarowanie dwóch gór sprawy wyglądają nieco inaczej. Jeżeli chodzi o górę Wszystkich Świętych nie ma tam na dzień dzisiejszy inwestycji, które mogłyby się tam pojawić, dlatego że te przedsięwzięcia winny być realizowane przez kapitał prywatny, a więc budowę różnego rodzaju obiektów obsługi ruchu turystycznego, pensjonatów czy wyciągów narciarskich w ramach aktywności firm. Ze swojej strony zrealizowaliśmy niezbędną infrastrukturę techniczną, poza tym wyremontowaliśmy wieżę widokową i poprawiliśmy drogę dojazdową. Sam Kościelec jest już miejscem odpoczynku i rekreacji mieszkańców, co zapewne cieszy.
W przypadku góry Św. Anny mamy do czynienia z innym problemem. Przez ponad trzy lata powstawał plan zagospodarowania przestrzennego dla tej góry i jej otoczenia. Niestety nie doszliśmy dotychczas do porozumienia z prywatnym właścicielem w kwestii przejęcia niektórych gruntów i nieruchomości. Sprawę, którą udało się po wielu latach przeprowadzić, to przejęcie wieży widokowej, która w wkrótce odzyska swoją funkcję turystyczną.

- Wszystkich spraw, o których rozmawiamy nie udałoby się zapewne przeprowadzić, gdyby nie współpraca z Radą Miejską w Nowej Rudzie. Jak Pan ją ocenia?


- Nie wypada mi dokonywać oceny, zarówno dwóch dotychczasowych przewodniczących rady Bożeny Bejnarowicz i Andrzeja Behana, jak i samych radnych. Doceniam pracę wszystkich, którzy pomogli i nadal wspierają realizację projektów, o których wspominałem. Nie chciałbym specjalnie kogoś wyróżniać. Każda kadencja niesie za sobą rozwiązywanie nowych problemów i znajdowanie innych dróg porozumienia. Przyznaję, że spokojna, wyważona współpraca w poprzedniej i obecnej kadencji pozwoliła na szybsze sfinalizowanie wielu przedsięwzięć. Uważam, że Rada Miejska skupia się i jednoczy przede wszystkim wokół propozycji dotyczących najważniejszych spraw dla miasta i jego mieszkańców, a nie szuka podziałów czy niepotrzebnych kłótni.


- Jeśli już mowa o sprawach ważnych dla mieszkańców. Na dziś mamy blisko 2 tys. zarejestrowanych bezrobotnych na terenie miasta, parę lat wstecz było ich ponad 3 tysiące. Ze statystycznego punktu widzenia można by się cieszyć, ale rzeczywistość nie nastraja już tak optymistycznie. Wielu ludzi, nie tylko młodych z Nowej Rudy po prostu wyjeżdża.


- Problem braku pracy jest największą bolączką miasta, ale i powiatu kłodzkiego, gdzie bezrobocie jest na poziomie około 25%. To sytuacja bardzo trudna. Jeszcze niedawno liczba pozostających bez pracy w mieście oscylowała nawet wokół 1500. Zawsze będzie to jednak poziom wysoki. Myślę, że przez ostatnich kilka lat udało nam tak się mocno zaangażować w sferę gospodarczą poprzez realizację projektów NPP czy budowę infrastruktury drogowej i uzbrojenia terenów inwestycyjnych. Z czasem przyniesie to wymierne efekty w postaci kolejnych miejsc pracy. Są to jednak sprawy złożone i często niezależne tylko od naszych dobrych chęci, ponieważ uwarunkowania gospodarcze są takie a nie inne. Mam świadomość, że problem bezrobocia będzie nam towarzyszył przez kolejne lata, ale mam nadzieję, że będzie mniej uciążliwy dla mieszkańców. Pamiętajmy, że budujemy w Nowej Rudzie przestrzeń gospodarczą niejako od nowa, gdyż mamy za sobą zamknięcie kopalni i innych dużych zakładów produkcyjnych. Nic więc dziwnego, że wielu ludzi wyjeżdża z miasta, szukając pracy w Polsce i za granicą. Nie oznacza to oczywiście, że bezradnie przyglądamy się temu procesowi, stąd nasze starania w każdym możliwym obszarze, szczególnie na polu tworzenia warunków do nowych inwestycji.

- Pozostańmy jeszcze przy nurtujących nas tematach. Proszę wymienić najtrudniejsze sprawy, z którymi przyszło się zmierzyć burmistrzowi w minionych 10 latach.


- Wiążą się one z początkiem mojej pracy w ratuszu. Była to nowa sfera działań i mnóstwo ciężkich zadań przy opracowaniu procesów, które później miały zafunkcjonować. Trudne było przygotowywanie inwestycji na kolejne lata, a potem zabieganie o środki na ich realizację, wreszcie kontrola i nadzór nad prawidłowym przebiegiem każdego z projektów, a na koniec rozliczenie zadań.

- To ostatnie jest chyba zajęciem przyjemnym?


- Tak, oczywiście. Są to miłe chwile, gdy jesteśmy doceniani. Zdobyliśmy jako miasto wiele prestiżowych nagród i wyróżnień w przeróżnych rankingach i konkursach na inwestycje czy najbardziej gospodarną gminę. Są to radosne i pozytywne wydarzenia, ale najbardziej cieszy mnie fakt, gdy mieszkańcy Nowej Rudy potrafią docenić sukces, który jest ich udziałem.

- W 2002 roku, pojawiło się w kampanii wyborczej hasło „Przywróćmy uśmiech mieszkańcom Nowej Rudy”. Jak dużo straciło ono na aktualności po 10 latach?


- Uważam, że przez minioną dekadę w Nowej Rudzie dokonało się bardzo dużo zmian na lepsze i w tych kategoriach należy je rozpatrywać. To czy takie, czy inne działania przynoszą zadowolenie i radość, jednej czy drugiej grupie mieszkańców jest oceną subiektywną. Myślę, że mamy wiele powodów do dumy. Zdaje sobie sprawę z tego, iż sytuacja w naszym, bądź co bądź, ubogim mieście i regionie jest specyficzna. Udało nam się pozyskać ponad 100 mln złotych na realizację różnych projektów. Rozumiem, że wiele osób chciałoby, by ten rozwój był bardziej dynamiczny, ale istnieją pewne bariery, których przekroczyć nie sposób. Musimy się poruszać w tych obszarach, w których nasze cele są do zrealizowania, a więc poprawa warunków życia i otoczenia w którym pracujemy, spędzamy wolny czas i odpoczywamy. Miejmy świadomość tego, że dokonaliśmy przeskoku w inną epokę. Kto jeszcze 10 lat wstecz na poważnie traktowałby wybudowanie obwodnicy czy kanalizacji w niektórych rejonach miasta, a inwestorów tworzących miejsca pracy nie było w ogóle. Kiedyś o nowych inwestycjach mogliśmy tylko mówić, że są realizowane gdzie indziej - teraz dzieje się to u nas. To wszystko powinno dawać do myślenia i motywować do kolejnych działań. Nowa Ruda jest takim miastem, które bez dobrej gospodarki się nie utrzyma. Turystyka może być mocnym wsparciem dla inwestycji i taką zdrową relację powinniśmy zachować.


- I tym optymistycznym akcentem zakończmy, dziękuję za rozmowę

- Dziękuję bardzo.

 

 

MATERIAŁ UDOSTĘPNIONY PRZEZ REDAKCJĘ TYGODNIKA "NOWORUDZIANIN".       

 

Zmieniony: Środa, 21 Listopad 2012 14:10
 
Copyright 2005 - 2009 UM Nowa Ruda
Optymalizacja dla Firefox, rozdzielczosc 1024 x 768, kolorystyka 32 bity